Ekhm, ekhm. No co? Zaniedbałem troszkę bloga, ale <tutaj wstaw dowolną formułkę o tym, jaki to jestem zabiegany i że się poprawię>.

No dobra, trochę się tego nabrało. Zacznę na wesoło od bajkowej parady, która przeszła ulicami toruńskiej starówki, rozpoczynając Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek „Spotkania” w Teatrze „Baj Pomorski”. Tu ciekawostka: nikt nie krzyczał, żeby „jebać islam„. Wszak centrum niedoszłej Europejskiej Stolicy Kultury nadaje się do tego znakomicie.

Biorąc pod uwagę, że ze mnie raczej łamaga i pozbawiony kondycji okularnik, za zdjęcia sportowe też się raczej nie zabieram, chyba że muszę. Wtedy robię łyżwiarzy, którym w trakcie wykonywania figury, znika noga.

Przyznam się Wam, że ostatnio moją jedyną rozrywką jest chodzenie spać o w miarę cywilizowanej godzinie. Bloga piszę nocami i właśnie trochę przysnąłem. Skoro mnie zmogło, zanim dodałem notkę, to musicie być niezłymi zwyrolami, jeśli dobrnęliście tutaj. Ale niech Wam będzie. W nagrodę podrzucam Wam portret profesora Andrzeja Tretyna, rektora UMK.

W poprzednim wpisie wspominałem, że z moją wiedzą rolniczą też nie jest za dobrze, ale tak absurdalnej rzeczy, jak kara za nadprodukcję mleka (czyli tzw. kwota mleczna), mój mózg nie ogarnia zupełnie. Pan Jacek z Głogowa musi zapłacić 180 tys. złotych.

Nie mogło zabraknąć też kolej różnicy zdań. Pierwsze zdjęcie to mój faworyt, ale w ostatnim Tylko Toruń wylądowało drugie. A jest na nim Ryszard Wiśniewski, chyba jeden z najstarszych, czynnych hokeistów w Polsce. Ogólnie rzecz biorąc, to także kucharz, malarz, akrobata i linoskoczek. No może to ostatnie jest nie do końca prawdą. W sumie te cztery nie mają nic wspólnego ze stanem faktycznym.

I na koniec crème de la crème, orzeszki w miodzie i okładka ostatniego Tylko Toruń, czyli Malwina Kurlenda, uczestniczka programu „Hell’s Kitchen – Piekielna kuchnia”. Na co dzień pracuje w toruńskiej firmie cateringowej.

I jeszcze na koniec wizyta na dworcu PKP Bydgoszcz Główna. Niedawno odbyło się jego oficjalne otwarcie, chociaż to może za duże słowo, bo trochę jest tam jeszcze do zrobienia. Cóż, taka polityka. Tym razem od niej będziemy daleko, bo podzielę się instagramową twórczością.

A post shared by Łukasz Piecyk (@lukaszpiecyk) on