Jak siedzieć cicho – to tygodniami. Jak publikować – to seriami. Poza tym ten wpis dedykuję Tymonowi Dawno-Nie-Wygrałem-Żadnego-Konkursu Markowskiemu, ex-Wyborcza, ex-Express Bydgoski, ex-Wyborcza. Dziękuję za uwagę*.

Teraz do roboty. Pewnie się powtórzę, ale praca fotoreportera pozwala poznawać miejsca, do których raczej nie jest mi po drodze między sklepem spożywczym a mieszkaniem. Otóż na Zamku Dybowskim pojawiłem się dopiero, aby zrobić zdjęcia nowemu dzierżawcy tego obiektu. Gdy ja pilnie zgłębiałem tajniki dziennikarstwa i kulturoznawstwa w trakcie studiów (no powiedzmy), moi znajomi chodzili tutaj rasowo pochlać przy zapachu grillowanej kiełbaski, bratając się z duchem Kazimierza Jagiellończyka (ale to chyba już nie po alkoholu). No a bohaterem całego zamieszania jest Aleksander Zmuda Trzebiatowski z Fundacji „Zamek Dybów i Gród Nieszawa”. Trzymajcie kciuki za ich pomysły.

(Nie)dawno zawitałem także do stolicy województwa kujawsko-pomorskiego/wsi pod Toruniem (mnie w ten spór nie mieszajcie). W Bydgoszczy bowiem odbył się protest Komitetu Obrony Demokracji i hodowców koni przeciwko zwolnieniom w państwowych stadninach. Jeden delikwent został naszym, fotoreporterskim ulubieńcem.


Rozliczni fani mojej twórczości (dziękuję, mamo!) wiedzą, że moim postanowieniem noworocznym była większa zabawa światłem. Jeśli na temat mam więcej czasu, to generalnie wyciągam softboxy. Robiąc zdjęcia Janowi Wyrowińskiemu, też błyskałem i cudowałem. Ostatecznie najbardziej spodobał mi się ten kadr zrobiony na koniec naszego spotkania. Jednak nie o fotografię tu chodzi, ale o wywiad, którego marszałek udzielił Jackowi Kiełpińskiemu. Niektórych może zdziwić.

Na deser – Edyta Herbuś i Małgorzata Bogdańska w trakcie próby przed spektaklem Diwa w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki.

*Tak naprawdę sprawdzam, czy faktycznie tu zagląda, czy tylko udaje.