W poprzednim wpisie dowiedzieliście się, jak zacząć z Lightroomem, żeby nie zabierać się do niego jak pies do jeża. Teraz sprawdźmy, jak wygląda importowanie zdjęć.

Importowanie zdjęć

importowanie zdjęć lightroomTak mniej więcej to wygląda. Zwróćcie uwagę na zaznaczone obszary – są one szczególnie ważne ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Pliki na Waszym dysku mogą znaleźć się w dwojaki sposób. Albo skopiujecie je systemowym narzędziem z nośnika do dowolnego folderu, albo zrobicie to przez LR. Skupmy się na tej drugiej metodzie. W Lightroomie skorzystajcie ze skrótu Ctrl+Shift+I lub ścieżki File -> Import Photos and Video. Z lewej strony w dziale Source wybieramy źródło naszych zdjęć. LR powinien widzieć Wasze dyski i karty pamięci. Jeśli wybraliście pożądany folder, w środkowej części modułu importu zobaczycie miniaturki zdjęć. To tutaj możecie dokonać kolejnej selekcji.

Omówmy narzędzia, które są tutaj dostępne:

  • View (widok) – dzieli się na siatkę (Grid view) i szkło powiększające (Loupe View). To dwie ikony przy przyciskach Check All/Uncheck All. W zależności od naszych potrzeb na nasze fotografie spojrzymy z perspektywy całego zrobionego materiału lub przyjrzymy się dokładnie poszczególnym zdjęciom. Przełączamy się pomiędzy nimi odpowiednio klawiszami G lub E,
  • Include in import (uwzględnij w imporcie dla widoku lupy) – to miejsce, w którym zaznaczamy, czy chcemy, aby dane zdjęcie trafiło do naszej biblioteki. Klikamy tam myszką lub stosujemy skróty klawiaturowe P (zaznaczenie) lub X (odznaczenie). Możemy także wykorzystać do tego jeden klawisz, aby żonglować potwierdzeniem. Nie bardzo wiem, jak go nazwać, więc uznajmy, że za tę funkcję odpowiada klawisz Wihajster lub Dynks (ten pod Esc a klawiszem 1). Zdjęcia można także w widoku siatki zaznaczać pojedynczo lub w całości. Działają tutaj skróty Windowsowe, czyli Ctrl+A (zaznacz wszystko) i wybieranie zestawu poszczególnych zdjęć z wciśniętym klawiszem Ctrl. Obok przycisków widoku możemy także jednym kliknięciem wybrać lub odznaczyć wszystkie zdjęcia,
  • Sort (sortowanie) – możemy posortować zdjęć według m.in. typu pliku, nazwy, godziny wykonania. Klikając na AZ, decydujemy o ułożeniu rosnącym lub malejącym,
  • Thumbnails (miniatury) – suwakiem powiększamy lub zmniejszamy miniatury.

Uważny obserwator mógłby już sobie pomyśleć, że „ten baran w okularach zapomniał o jednej rzeczy”. Ale nie zapomniał. Mowa o sposobie dodawania plików do biblioteki. Nad podglądem są cztery opcje, od których uzależniony jest widok prawej części modułu importu.  Jak więc możemy potraktować nasze zdjęcia?

  • Copy as DNG – kopiowanie do wybranego folderu, import i jednoczesna konwersja do DNG, czyli RAW-a według Adobe. W skrócie: to format uniwersalny, który sprawdza się, gdy mamy problem z odtworzeniem danego pliku. Więcej: http://bfy.tw/HXUk.
  • Copy – obrabia nasze zdjęcia niczym ekipa House of Retouching i wstawia je na wszystkie nasze serwisy społecznościowe, gwarantując nieprawdopodobne zasięgi organiczne. Czasem może nie działać.
  • Move – przenosi zdjęcia do wybranego folderu i dodaje do biblioteki.

Wszystkie trzy opcje wymagają wybrania z prawej strony modułu folderu docelowego. Osobiście przyzwyczaiłem się do kopiowania zdjęć z karty na dysk jak zwykły śmiertelnik, czyli Ctrl+C/Ctrl+X i Ctrl-V w Windowsie. Dla takich osób przeznaczona będzie opcja Add w module importu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby przeciągnąć folder lub zdjęcia prosto z systemowego folderu do LR. Opcja drag&drop działa tutaj jak najbardziej.

Jak wspominałem, wybór danej opcji zmienia to, co zobaczymy po prawej. A tu też są same pyszności i na widok wyboru sposobu generowanie podglądu aż mi ślinka cieknie.

File Handling
  • Build Previews – wybór jest uzależniony od stylu naszej pracy. Chodzi tutaj bowiem o to, jak będą wyglądały podglądy naszych zdjęć w trakcie pracy.
    • Minimal – chyba nie skłamię, jeśli powiem, że to fotoreporterski klasyk. Ta opcja zapewnia nam szybki import, który jest często na wagę złota. Zazwyczaj takie zdjęcia obrabiamy i o nich zapominamy.
    • Standard – podgląd generowany przez Lightrooma w oparciu o nasze dodatkowe ustawienia.
    • 1:1podgląd dla żądnych szczegółów. Import zajmie odrobinę czasu i trochę miejsca na dysku, ale pracuje się wtedy bajkowo.
    • Embedded & Sidecar – to stosunkowa nowość w LR. Zaznaczenie tej opcji generuje nam podgląd dołączony do naszego RAW-a przez aparat. Zobaczycie wtedy obraz podobny do tego na ekranie aparatu. Podgląd E&S jest oznaczony specjalną ikoną obecną w lewym górnym rogu miniatury. Dla ułatwienia na poniższym obrazku nazwałem także zdjęcia odpowiednio dla wybranej opcji importu. Warto także wiedzieć, że nie wszystkie RAW-y posiadają taki podgląd. Na pewno nie będzie problemu z Canonem i Nikonem. Schody zaczynają się jednak przy innych firmach. Nie mogłem tego dokładnie przetestować, ale dotychczasowa lektura wskazuje, że albo podgląd wtedy nie jest w pełnej rozdzielczości, albo trzeba robić zdjęcia w układzie RAW+JPG. To opcja pośrednia między dobrą jakością a szybkością importu. LR nie generuje nic swojego – bazuje na już stworzonym przez aparat podglądzie.
Przykład

Jeśli dobrze przyjrzycie się poniższym podglądom, jeden z nich trochę się różni. Brakuje winiety i widać zielonkawą poświatę. Tak właśnie działa E&S.

  • Build Smart Previews – przydatna opcja dla osób korzystających ze zdjęć rozmieszczonych na innych dyskach. Wybranie tej opcji pozwala na pracę nawet, gdy nie mamy zdjęć ze sobą. Wachlarz możliwości jest wtedy trochę ograniczony, ale w razie czego ratuje nam sytuację, kiedy potrzebujemy pilnie zdjęć. Na pewno poświęcę jej oddzielny wpis.
  • Don’t Import Suspected Duplicates – przydatna opcja, jeśli chcemy zaprowadzić ład i porządek w bibliotece. Jej zaznaczenie zablokuje możliwość importowania pliku znajdującego się już w katalogu. Mam ją cały czas włączoną. Jeśli ciśnie Wam się na usta pytanie, co zrobić, gdy jedno zdjęcie chcemy obrobić na trzy sposoby, to odpowiadam, że od tego jest Create Virtual Copy (o tym dwa słowa przy okazji obróbki).
  • Make a Second Copy to – jeśli korzystamy z kopiowania lub przenoszenia plików w module importu, to możemy zrobić także ich kopię do dowolnego folderu (nie dotyczy Add).
  • Add to Collection – czyli dodaj do kolekcji. Jeżeli pamiętacie porównanie do biblioteki jako księgozbioru, to kolekcja będzie naszym dowolnym podzbiorem zdjęć, np. z wakacji 2017, oflagowanych czy alpak ocenionych na trzy gwiazdki. To zdecydowanie temat na osobny wpis.
File Renaming (nie dotyczy Add)
Nazewnictwo plików

Fantazja,
fantazja,
fantazja jest od tego,
aby nazywać pliki jak się chce.

wiersz biały, 2018, Łukasz Piecyk

Tak, tutaj może Was ponieść fantazja. Zmiana nazewnictwa pomaga w dowolny sposób ułożyć jakiś ciąg znaków dla danej sesji. Z rozwijalnego menu możecie od razu wybrać edit, aby tam stworzyć dowolną sekwencję.

Teraz czas na anegdotę. Co prawda związaną z eksportem, ale sprawa dotyczy nazewnictwa właśnie.

Wersja TL;DR: jestem debilem.

Wersja fabularyzowana: na początku korzystałem z LR w dość biedny sposób. Nie zagłębiałem się w gąszcz funkcji, które miałem na wyciągnięcie ręki. Importowanie zdjęć? Jednym ruchem bez analizy. Przyszedł jednak czas pierwszych zdjęć dla Super Expressu i agencji Reporter. W wytycznych od przełożonych dostałem informację, że nazwy plików miały być sekwencją, np. pozar 001 piecyk, pozar 002 piecyk, pozar 003 piecyk itd. Pożar nie jest tu przypadkowy, bo miałem do wysłania ponad 20 zdjęć z pożogi kościoła pod Żninem. Oczywiście nie wiedziałem, że mogę w trakcie eksportu ustawić sekwencję pozar XXX piecyk, gdzie XXX oznacza kolejne numery, które LR automatycznie będzie dodawał. Co ja zrobiłem? Ręcznie zmieniałem nazwy wszystkich plików. jprdl.

Apply During Import

Miejsce, w którym możemy wybrać presety na start – zarówno obróbki jak i metadanych. Kwestia presetów to także osobny temat, ale w skrócie powiem, że chodzi o zestaw ustawień dodawanych jednym kliknięciem. Mogą to być ustawienia obróbki (np. lekkie wyostrzenie, większy kontrast i dodatek Clarity) lub opisu (np. nasze dane kontaktowe w EXIFie). Tutaj warto dopisać także keywoardsy (słowa kluczowe). Dzięki nim bardzo łatwo znajdziemy zdjęcia w naszej bibliotece.

Przykład

Jednym z tematów zlecanych mi przez Urząd Marszałkowski w Toruniu jest zwiedzanie placu budowy szpitala na toruńskich Bielanach. Czasem jednego robię nawet trzy grupy zwiedzających. Poza obróbką zdjęć muszę je także opisać w metadanych, aby było wiadomo co, kto, gdzie i jak oraz można było znaleźć je w bazie. Czy każde z tych zdjęć obrabiam osobno i opisuję? Absolutnie nie. W sekcji Apply During Import ustawiam swój standardowy preset obróbki (Develop Preset) zawierający kilka podstawowych zmian oraz preset metadanych. Tym samym już na starcie mam wstępnie obrobione i opisane zdjęcia. Wystarczy tylko prześledzić poszczególne zdjęcia i poprawić ustawienia lub dopisać coś do metadanych. Gdybyście zapomnieli zrobić to w trakcie importu, to później też będzie taka okazja.

Destination (nie dotyczy Add)

Na koniec (prawie) wybieramy miejsce docelowe dla naszych kopiowanych lub przenoszonych plików. Możemy stworzyć nowe foldery (opcja Into Subfolder) oraz rozmieścić zdjęcia w folderach odpowiadających datom zrobienia zdjęć (opcja By date w rozwijanej liście Organize).

Kończ waść

Jeśli w trakcie naszej pracy zauważymy, że powtarzamy kilka ustawień importu, to możemy je zapisać i jednym kliknięciem przywołać. Na samym dole modułu importu jest skromniutka opcja Import Preset. Po wybraniu pożądanych ustawień wystarczy z prawej strony tej opcji wybrać None i z listy wybrać Save Current Settings as New Preset. Stąd też później wybierzemy nasze presety importu.

Podsumowanie:

  • jeśli się zastanawiacie, czemu ten wpis jest taki długo, to miejcie pretensje do Adobe, że importowanie zdjęć jest takie rozbudowane,
  • moduł importu to kolejny etap selekcji zdjęć,
  • rozróżniamy kilka rodzajów podglądów zdjęć: Minimal, Standard, 1:1, Embedded & Sidecar,
  • tagujemy zdjęcia, aby potem nie pogubić się w bibliotece,
  • niektóre czynności możemy zautomatyzować dzięki presetom.

Dzisiaj sporo informacji. Import jest jednak procesem, który robimy raczej bez przystanków. Jeśli jednak pojawiły się pytanie, to dorzućcie do Pieca.