Gdybym miał być blogerką i zarabiać na pisaniu (przypadkiem chyba nie rzuciłem dziennikarstwa), to bym ostro dziadował i prosił o żebroodsłony, bo kto poważny pisze post z prawie dwutygodniowym opóźnieniem? ;)

W nieodległej więc przeszłości miałem okazję udokumentować pierwszą odsłonę Fuckup Nights w Toruniu. Na to piękne wydarzenie, w trakcie którego prelegenci mówią o swoich życiowych porażkach, miała przyjść garść osób. Ostatecznie musiałem się przedzierać między słuchaczami zgromadzonymi w klubie NRD.


O, a tu niżej więcej zdjęć, żeby nie było, że obrabiałem je równie długo.


PS POOOOLSKA GOOOOLA